Kategorie: Wszystkie | Impresje | Publicystyka
RSS
piątek, 15 stycznia 2016

Kochankowie z Werony

 

V

Raz mnie pomylono z Posejdonem z fontanny

na legnickim Rynku, choć równie dobrze można mnie

było pomylić z nie mniej atrakcyjną

 

cycatą Syrenką z fontanny po drugiej stronie,

do której z kolei modlił się mój inny kolega, Jerzy,

bynajmniej nie święty. Ty zatem gościu znudzony

 

nie idź się modlić do kościoła staroluterańskiego, obecnie

prawosławnego pod wezwaniem Zmartwychwstania Pańskiego.

Idź do Teatru na Kochanków z Werony.

 

VI

 

Nieśmiertelną tragedię Szekspira Kochanków z Werony,

przeniesioną przez doświadczonych inscenizatorów

do przedwojennych Włoch, krainy miłości, piosenki, dolce vita

 

i rodzącego się faszyzmu, grają nie wiedzieć czemu w starej

dzielnicy na Nowym Świecie, nie zaś na scenie imienia mojego

kolegi Ludwika Gadzickiego, co nie jest w porządku,

 

choć nie na tyle, abyś miał gościu zmęczony

udawać się zaraz na przedstawienie, jakie daje ksiądz

w kościele pod wezwaniem świętego Maurycego.

 

Grzegorz Tomicki, Legnica (fragment), z książki: Pocztówki legnickie (Wydawnictwo Fa-art, Katowice 2015)

 


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26